Mój spokój i moja radość

Bywają
Na ziemi dusze,
Które szczęścia wciąż szukają.
W sercu mojem wprost przeciwnie,
Najwonniejszy kwiat radości
Wciąż w niem gości.

Ten kwiatek nigdy nie więdnie,
I jako wiosenna róża —
Co dzień z serca się wynurza!
Czyż nie jestem zbyt szczęśliwą?
Wszak posiadam wolność woli —
Jakże nie okazać szczęścia,
Gdy szczęściem jest to — co boli.
Przez łzy uśmiecham się przecie,
Ach! i z wdzięcznością przyjmuję
Cierń, który tkwi w moim kwiecie. —

Kiedy na niebios sklepieniu
Błękity się zaciemniają
I o mnie — nie pamiętają —
Radością moją, być w cieniu.
Wola święta mego Pana
To mój spokój — więc bez trwogi
Czekam nocy, albo rana.

Spokój mój być zapoznaną…
Lecz gdy padnę na pół drogi,
Wołam Pana i mój Jezus
Podaje mi dłoń kochaną,

Wówczas ściskani święte ręce
Tulę je — pełna tęsknoty —
Bo gdy jestem w ducha męce,
Podwajam moje pieszczoty!

Jeśli płaczę, mą radością
Ukrywać łzy przed siostrami,
Ach! bo dla mnie rozkosz mieści
Ten ból — spowity kwiatami!

Pragnę cierpieć tu w milczeniu,
By pocieszać Ciebie — Panie
A radością mą — Twój uśmiech
Który mi złoci wygnanie!…

Mój spokój w walkach wciąż rośnie,
Które mają moc zbawienia,
Więc powtarzam Ci radośnie,
Słodki Jezu mój na niebie,
Ze ja przyjmuję cierpienia
Z wielkiej miłości do Ciebie!…

Jeśli wola Twoja święta,
Bym tu żyła długie lata,
Chętnie zostanę wśród świata!
Jeśli umrzeć mi potrzeba,
Za Tobą pójdę do nieba.

Miłość duszę trawi skrycie, —
Promykami ognistemi:
Jedynem szczęściem na ziemi,
Kochać Ciebie po nad życie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *