Hymn do Najświętszego Oblicza

Jezu, Twe cudne Oblicze,
Jest mojem niebem na świecie…
A Twarz Twoja — Ty wiesz przecie,
Gwiazdą, co wiedzie me kroki!
Miłość odkrywa uroki.
W oczach, upiększonych łzami,
I ja wśród łez się uśmiecham,
Płacząc nad Twemi bólami!
Chcę, aby pocieszyć Ciebie
Żyć samotna i nieznana,
Wdzięk, który taisz w potrzebie,
Odsłania mi tajemnice:
Więc wzlecieć pragnę do Pana!

Oblicze Twe mą ojczyzną,
Państwem miłości, bez końca,
Łąką uśmiechniętą, żyzną,
Promykiem codziennym słońca!
I lilijką na polanie,
Której zapach tajemniczy, —
Pociesza duszy wygnanie,
Spokojem rajskiej słodyczy.
Jest moim spoczynkiem błogim,
Harfą, melodyjnie brzmiącą —
Twarz Twoja, o słodki Panie,
Jest miry kwiateczkiem drogim,
Niech na mem sercu zostanie!

Ona jest mą kosztownością,
Więc ja o nic się nie trwożę —
Ukrywszy się w niej z miłością,
Będę podobną Ci Boże!
Zostaw mi Boskie odbicie,
Twych rysów pełnych słodyczy…
A zaraz uświęcę życie,
Z serc Ci przyniosę zdobycze! —
Abym zebrać potrafiła,
Z onych żniw kłosy złocone,
Daj, by mnie miłość strawiła!
Niech mi Twe usta wielbione,
Dadzą wieczny pocałunek.
12 sierpnia 1895.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *